EL2-25 przejeżdża przez estakadę węglową Elektrowni Pątnów. Możliwość wejścia na teren zakładu pojawiła się z okazji kolejnej już wycieczki Zrobotyzowanych, mającej być już ostatnią. Niestabilna sytuacja energetyczna i pewien zapas węgla wybranego z odkrywki Tomisławice ciągle odsuwa jednak termin zamknięcia kolei górniczych Konina.
Obecnie pod socialami Zrobków wylewa się dużo pomyj na organizatorów, w dużej większości od fotografujących skład spoza grupy autokarowej. Incydenty w Janowie i w Lubstowie zdecydowanie się do tego przyczyniły - z perspektywy uczestnika autokarowego, pozwolę sobie dać swoją opinię o wyjeździe.
W skrócie: 500 zł to drogo, ale jak na jednodniowy, skondensowany wypad na KWB to nie była zła cena.
Informacji przed dostaliśmy mało. Do końca jako kupujący nie byłem pewien co będzie ujęte na trasie, a podobno w tajemniczy sposób wyleciały pewne cenne miejsca wcześniej w planie.
Na trasie bardzo brakowało Przesmyku i lokomotywowni, albo jakiegoś wejścia na nastawnię. To chyba największy żal, trasa pod rozładownię Elektrowni Konin nadal jest pod drutem i chyba nie jest niemożliwe tam wjechać...
Estakada oraz kadry z miejsc niedostępnych uratowały imprezę. Zdjęcia, gdzie nawet w luzackiej atmosferze KWB łażenie po torach nie przechodzi dokończyły album i były czymś, czego nie zorgsnizowałbym sobie samodzielnie.
Pociąg na dwa krokodyle też był super, szczególnie przy całkowitym braku ruchu tego dnia - tu znowu wchodzą teorie o "dziwnej awarii elektrowni" która wyczyściła tory z pociągów innych niż wynajęty na imprezę.
Ze strony organizatorów czułem się zaopiekowany, obiad był solidny i bez oszczędzania. Dbanie o to, by kadr był taki jaki ma w planie grupa autokarowa, a nie losowi mikole stojący od godziny na okazję też był na plus, mimo kontrowersji z przeganianiem z miejsc publicznych.
Zarzuty o nielegalne blokowanie ruchu uznaję za śmieszny przytyk w imię przytyku.
Ogon nie machał psem - to określenie chyba najlepiej mi pasuje do tego, czego oczekuję od płatnej imprezy pociąg+autokar
Kontrola nad ludźmi: okej, każdy zrobił to co można zrobić na imprezie gdzie wylatuje na raz zawartość 3 autobusów. W praktyce uczestnicy dobrze się zgrali i każdy się jakoś ułożył.
Czy jeszcze raz wydałbym 500zł na identyczną imprezę? Ciężko powiedzieć.
Ale wiem, że opłacenie ludzi, energii trakcyjnej i paliwa dla autobusów na 11 godzin darmowe nie jest.
W jeden dzień, za 540zł (wliczam dojazd na zniżce studenckiej) zaliczyłem *prawie całą sieć KWB. Biorąc pod uwagę charakterystykę ruchu do Kleczewa i Janowa, dojazdy i noclegi i jedzenie, wydałbym więcej albo tyle samo i poświęcił znacznie więcej czasu.
"Emerycka" wycieczka ma jednak swoje plusy.
Zapraszam do kulturalnej dyskusji ;)
Dodano: 18.04.2026 23:47
|